Nie jestem pewien czy można pokazywać „publicznie” czyjś portret (nawet jeśli nie jest to zdjęcie wiernie oddające podobiznę).
Dla tego też, zwykle nie publikuję obrazów ludzi, których „uwieczniłem” – chociaż nieskromnie powiem miałbym czym się pochwalić.
Jednak tym razem otrzymałem zezwolenie. Poniżej zamieszczam (jak zwykle żądny pochwał i uznania)obraz przedstawiający moich przyjaciół w bardzo ważnym momencie ich życia.
Pomijając niezwykłe podobieństwo sportretowanych ;-), a skupiając się na kompozycji obrazu, „kakofonii” barw oraz magicznych motywach roślinnych i ludzkich (zaczerpniętych od … - ale nie powiem od kogo) chciałbym aby każdy obserwator mógł powiedzieć, że obraz „żyje”… .
2010-02-02
S.Erazmus
P.S.
Udała mi się ta sztuka ?
Z pewnością zaprezentuję tutaj jeszcze kilka portretów spod mojej ręki.